By³ raz sobie pewien król.
Król pieniêdzy du¿o zebra³
I powiedzia³: - Kupiê sól,
Nie chcê z³ota ani srebra.
Có¿ jest ziemny metal wart?
Ja chcê ul¿yæ ludzkiej doli.
Proszê pañstwa, to nie ¿art,
Kupiê soli, du¿o soli.
Sól zast±piæ mo¿e ¶nieg,
Sól do potraw ludziom s³u¿y,
Kupiê soli, jakem rzek³,
I nie bêdê zwleka³ d³u¿ej.
Wnet siê zacz±³ soli skup
Nie widziany do tej pory,
Sprowadzono z solnych ¿up
Pe³ne wory do komory.
Obok wora stan±³ wór
I wci±¿ nowe przywo¿ono,
Przywo¿ono z dolin, z gór,
Choæ za sól p³acono s³ono.
Kiedy by³ ju¿ pe³ny sk³ad,
A król zasiad³ do obiadu,
Nagle deszcz ulewny spad³,
Woda wdar³a siê do sk³adu.
Rozpu¶ci³a ca³± sól
I do morza odp³ynê³a.
D³ugo p³aka³ stary król
Nad zag³ad± swego dzie³a.
Strumieñ s³onych jego ³ez
Poch³onê³a woda s³ona -
I tu by³ królestwa kres.
I tu bajka ju¿ skoñczona.
- O przepraszam! Pan pozwoli...
Przecie¿ brak tej bajce soli!
08.04.2008. 07:02